Nowe s(MAC)ołyki

Nowe s(MAC)ołyki
Na wstępie chcę przeprosić za moją wyrywkową obecność, ostatnio nie mam na nic czasu a jak wiadomo notka sama się nie napisze. Nie zapomniałam o 7 dniowym maratonie pomadkowym i obiecuję, że jak znajdę chwilkę to postaram się go zrealizować.

Dzisiejszy post jest krótki i przyjemny, chcę Wam pokazać co ostatnio udało mi się dorwać w MAC-u. O kilku miesięcy intensywnie wysprzedaję się z kosmetyków których nie używam i robię miejsce nowym. Jak wiecie (bądź nie) jestem zakochana w produktach MAC i dążę do tego aby tylko one gościły w mojej kosmetyczce (rewelacyjnie współgrają z moją cerą, a róż nałożony rano wytrzymuje cały dzień!). Wolę mieć kilka produktów droższych z których będę zadowolona niż tysiąc tańszych (dokładnie tak samo postąpiłam w kwestii torebek:) Ostatnio stwierdziłam, że staję się minimalistką i im mniej rzeczy mam wokół siebie tym czuje się lepiej, zaczynam cenić klasykę, ponadczasowość i produkty wykonane z dobrych materiałów. Czy to oznacza, że się starzeje?:D
Wracając jednak do tematu dzisiejszego posta tak prezentują się moje zakupy

W październiku wykończyłam/odsprzedałam wszystkie podkłady. Długo zastanawiałam się na co tym razem mam ochotę, już miałam kupować fluid Shiseido Perfect Refining ale coś mnie podkusiło i weszłam do salonu MAC. Powiedziałam Pani na czym najbardziej mi zależy a ona poleciła mi podkład Matchmaster (148 zł), decyzje o jego zakupie podjęłam po tym jak nałożyła mi go na buzię. Podkład jest rewelacyjny a mój odcień to 1,5. Obecnie jest to mój jedyny podkład i nie czuję potrzeby kupowania innego. 
Wczoraj z korektora wyleciały ostatnie kropelki więc zaczęłam rozglądać się za czymś nowym. Będąc dzisiaj w MAC-u postanowiłam zaryzykować i kupiłam osławiony korektor Pro Longwear (74 zł) w odcieniu NW20. Mam nadzieję, że będę z niego również zadowolona.
Sprawczynią dzisiejszej wycieczki do salonu MAC była pomadka w odcieniu Russian Red (86 zł) która schowana czekała na mój przyjazd. Ten odcień rozchodzi się jak świeże bułeczki i na swój egzemplarz musiałam czekać aż tydzień. W swojej kolekcji nie miałam jeszcze (o dziwo) żadnej klasycznej czerwieni. Russian Red idealnie pasuje do mojej karnacji i już wiem, że stanie się moim ulubieńcem:)

Poniżej możecie zobaczyć jak pięknie prezentuje się kolor 

Moje skromne progi zasiliły jeszcze dwa produkty MAC które pochodzą z blogowej wyprzedaży. Puder Mineralize Skin Finish Natural w kolorze Medium udało mi się kupić za 50 zł (jego regularna cena to 115 zł), dodatkowo wzięłam balsam do ust za całe 15 zł. Same rozumiecie szkoda było nie wziąć. MSF Natural już kiedyś miałam i byłam z niego bardzo zadowolona więc z chęcią przygarnęłam go po raz kolejny:)

Na koniec chcę się Wam pochwalić, że zrealizowałam pierwsze marzenie z wishlisty 2014. Mianowicie w końcu kupiłam kalosze marki Hunter i to w bardzo okazyjnej cenie, taniej nigdzie nie znalazłam:) Teraz nie pozostaje mi nic innego jak spełniać kolejne marzenia.

Mogą Ci się również spodobać