Benefit Hello Flawless Oxygen WOW

Benefit Hello Flawless Oxygen WOW

Pytałam Was na FB jaki post chcielibyście zobaczyć. Zdania były podzielone więc stwierdziłam, że muszę jednak sama zadecydować. Postanowiłam, że dzisiejsza notka będzie poświęcona podkładowi Benefit o mega długiej nazwie Hello Flawless Oxygen Wow! Jeśli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdził to zapraszam poniżej:)

Informacje ze strony Sephory:

Kompleks dotleniający Hydrating Oxygen WOW o działaniu rozświetlającym, który powoduje efekt wypełnienia skóry i pobudza komórki do produkcji tlenu. 
Witaminy C i E działają antyrodnikowo a α – bisabolol łagodzi podrażnienia. 
Wspomaga ochronę przed zanieczyszczeniami środowiska.
Beztłuszczowy, bezzapachowy, nie zawiera parabenów, a ultralekka konsystencja sprawia, iż kosmetyk znakomicie wtapia się w skórę.
Wysoka ochrona słoneczna SPF 25 PA+++ 
Wygodna aplikacja kosmetyku zapewnia higieniczne i wydajne dozowanie.
9 odcieni (3 jasne, 3 średnie, 3 ciemne).

Skład:

Podkład kupiłam w Sephorze kilka miesięcy temu. Pojemność 30 ml cena ok 140 zł. Produkt zamknięty jest w bardzo ładnej buteleczce z charakterystyczną dla marki Beneft szatą graficzną. Opakowanie posiada pompkę typu air-less dzięki której wiem, że zużyję produkt do ostatniej kropelki  Podoba mi się również przeźroczyste opakowanie ponieważ widzę ile jeszcze produktu zostało. 

Z tym podkładem łączy mnie trochę love-hate relationship. Nie wiem dlaczego ale jednego dnia potrafi mnie zachwycać a innego zmywam go tak szybko jak go nałożyłam. Ale od początku. Produkt kupiłam po przetestowaniu próbki. Byłam zachwycona jego lekkością i naturalnym wykończeniem do czasu aż przyszły cieplejsze dni. Podkład ma bardzo wodnistą i lekką konsystencję. Dobrze nakłada się pędzlem jak i jajkiem BB, niestety zaaplikowany palcami lubi zostawiać smugi. Krycie można delikatnie stopniować od lekkiego po średnie. Nie zakryje większych niedoskonałości czy mocnych zaczerwienień jednak bardzo ładnie ujednolici koloryt cery. W dni love nie stworzy efektu maski, będzie ładnie stapiał się ze skórą i nie zacznę się świecić po godzinie. Buzia wtedy wygląda promiennie i zdrowo. W dni hate niestety brzydko warzy się na buzi, robi smugi i niesamowicie szybko zaczynam się błyszczeć. Nie wiem od czego to zależy, czy od mojej cery czy od pogody za oknem. 
Dodatkowym plusem może być wysoki SPF 25 +++ i fakt iż najjaśniejszy odcień nie wpada w róż. Podkład mnie nie zapchał ani nie uczulił. Trzyma się na buzi ok 6 godzin jednak w ciągu dnia wymaga przypudrowania.

Ja posiadam odcień IVORY „I’m pure 4 sure”. Jest to najjaśniejszy kolor z całej palety i wpada lekko w żółty.

Poniżej możecie zobaczyć efekt jaki daje w lepsze dni. Cera jest ładnie ujednolicona, delikatne zaczerwienienia ukryte. Na 3 zdjęciu buzia jest przypudrowana i wykonturowana.

Podsumowując produkt nie jest zły ale raczej do niego ponownie nie wrócę z tego powodu, że lubię testować nowe produkty:)  Nie polecała bym go osobom o cerze tłustej, bardziej skierowany jest do mieszanej i suchej. Ideałem nie jest ale można wypróbować bo krzywdy nie zrobi:)

Znacie ten podkład? 

Mogą Ci się również spodobać